Koronawirus-w-stajni

Koronawirus w stajni

Koronawirus w stajni – Mikro cząsteczka, zatrzymała makro świat

Koronawirus w stajni, w pracy, w domu, w sklepach, na ulicach. Dosłownie wszędzie. Mała drobinka zainfekowała całe nasze życie i to w tempie, które przerosło całą Europę,  a nawet cały świat. Potrzebowała raptem paru miesięcy by sparaliżować gospodarkę, i sprawić by nas sparaliżował strach.

Paradoksalnie istotne problemy świata, odsuwane na bliżej nieokreślone jutro: typu skażenie środowiska, nadmierna bezrefleksyjna konsumpcja, dziś rozwiązują się same. Sarny biegają wesoło po Zakopanem, delfiny surfują po czystych kanałach Wenecji. Powietrze oddycha z ulga od spaliny. A my? A my mamy czas, by przemyśleć parę spraw, poza galerią handlową. W domu z bliskimi.

Nie chcę tego postu zdominować informacjami, które wstrząsają Internetem niczym fale tsunami. Zresztą wszystkie doniesienia czytam, sprawdzam, i dzielę się z najbliższymi. Część z was za tę troskę jest mi wdzięczna, ale są i tacy, którzy sobie tego nie życzą. Taka postawa mnie dziwi, bo ignorowanie problemów nie sprawi, że znikną, a pudrowanie rzeczywistości z pewnością uroku jej nie doda. W każdym razie szanuję każdą odmienność. Jesteśmy dorośli, co nie zawsze znaczy, że jesteśmy odpowiedzialni.

Koronawirus w stajni w pracy w domu…

Koronawirus brutalnie odciął nas od przyjemności. Jedni ubolewają nad niemożnością bezmyślnego snucia się po pasażach handlowych, a my koniarze cierpimy z powodu ograniczeń związanych z przyjazdem do stajni. W wielu ośrodkach jeździeckich, przede wszystkim tych dużych, wprowadzane są ograniczenia wizyt, czy nawet zakazy (dotyczy głównie prowadzonej tam rekreacji). Gdyby nawet ich nie wdrożono, to w tych okolicznościach nasza intuicja powinna kategorycznie zabronić niepotrzebnych wyjazdów do stajni.

Najgorsze, że sezon stajenny „ruszył z kopyta”. Wiosna, słoneczko, przyjemna temperatura, odmarznięte podłoże. Wszystko się zgadza, poza jednym – epidemią koronawirusa!

koronawirus-wyjazd-do-stajni
koronawirus-wyjazd-do-stajni

 

Już od paru tygodni moje, i pewnie wasze, rumaki wdrażane są do regularnej pracy pod siodłem. W moim przypadku, treningi rozpoczęła Arnika, klaczka (Destano-Arnika/Dabur Dahoman). Ostatnio nawet publikowałam film na FB z jej pierwszych lonż – z siodłem. Szkoda, że nie będę mogła na żywo obserwować jej progresu, i że praca którą rozpoczęliśmy będzie zależna od „koronawirusa w stajni”. A także od tego, jak będziemy ze sobą współpracować – klienci stajni, pensjonariusze, trenerzy, obsługa. Liczę, że będziemy otwarci na argumentację i priorytety. Konie, które mają rozpoczęte terapie i wymagają stałej opieki, powinny mieć pierwszeństwo wizyt nad tymi do „pogłaskania”.

To pewnie będzie taki mały test na egoizm. Każdy z nas ma swoje cele, i każdy chce spędzić ze swoim koniem jak najwięcej czasu, bo obcowanie ze zwierzętami to terapia na koronawirus. A stajnia, jej otoczenie sprawia, że nie myślimy z taką intensywnością o epidemii.

Sam przyjazd do konia, to małe święto. Czas dla siebie i swoich pasji. Praca z czworonogiem, jazda i pielęgnacja to reset myśli. Teraz ten ostatni stajenny bastion zostaje powoli zdobywany.

Koronawirus w domu…

To jest dopiero wyzwanie! Pewnie część z was chodzi do pracy, bo musi (służba zdrowia itp.), bo w grę wchodzi bezpieczeństwo finansowe rodziny. Jeszcze inna część musiała zamknąć swoje przedsiębiorstwa i siwieje ze zmartwienia, co będzie dalej. Jeszcze inni mają ten przywilej „pracy zdalnej”.

Jak wygląda praca zdalna?

Praca-zdalna-Magdalena-Tulej
Praca-zdalna-Magdalena-Tulej

Przyjęłam ją entuzjastycznie. Pierwsza myśl SUPER, świetnie. Pracodawca zdał egzamin na odpowiedzialność. Natomiast ja będę mogła zająć się córką Zosią lat 3 i jednocześnie nie dopuścić do zaległości w pracy. Życie szybciutko to zweryfikowało.

Dzień pierwszy. Wstajemy z Zośką do pracy. Nie muszę wyjeżdżać, więc poranny pośpiech z elegancką garderobą w roli głównej, ustępuje swobodnym ciuchom i śniadaniu z córką. Nie trzeba się malować, więc więcej czasu pozostaje na kreatywne sprzeczki z trzylatką w przedmiocie menu. Śniadanie zaliczone. Zmywarka zapełniona. Plan na obiad powoli się wykluwa. Można zacząć pracę.

Stanowisko pracy w dobie koronowirusa

Miejsce pracy zdalnej jest wszędzie. Telefon i laptop to główne narzędzia mojej pracy. Żeby Zośkę mieć na oku. Salon wydał mi się najlepszym punktem dowodzenia. Laptop podpięłam, kawę zrobiłam, wydrukowałam co trzeba. Jestem gotowa. W tych ekstremalnych okolicznościach zyskałam nawet nową asystentkę. Ona też jest pierwszy dzień w pracy z domu – Zośka.

Ma swoje krzesełko, blok rysunkowy, zestaw kredek, parę plastikowych krów i świnię. Oddałam jej tych najgorszych petentów ????.

Zaczynamy….

Jeszcze dobrze nie usiadłam, a telefony zaczęły napierać na moje ucho, w ślad za nimi poszły maile. Dźwiękom powiadomień nie ma końca. Odhaczałam każdy z osobna, metodycznie i spokojnie. Tak było na początku, bo później wkroczyła moja nowa „pomoc” i sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli. Trudno podczas rozmowy biznesowej tłumaczyć trzylatce, że klocki poukładamy za chwilę, że krowy nie pasą się na klawiaturze laptopa, i że świń nie rysujemy na rozporządzeniu. Akurat w tym ostatnim miała rację – to rozporządzenie to świństwo.

zdalna-asystentka-Konie-Tulej
zdalna-asystentka-Konie-Tulej

Uff… i tak gładko dobrnęliśmy do obiadu.

Na myśl o jego wspólnym przygotowaniu „w pracy”, aż się spociłam.

Naleśniki mama! Sinia też chce – Krzyczy triumfalnie Zosia.

Oszczędzę wam widoku kuchni, opowieści o smażeniu ze słuchawką w uchu i Zośką na oku. Z jednoczesnym odpisywaniem na maile, tak by naleśnik się nie przypalił.

Mimo wygody pracy zdalnej, każdego wieczoru padam „na nos”. Pragnę by ten koszmar się już skończył, byśmy wszyscy wrócili do swojej kochanej rutyny i do miejsc, które lubimy i kochamy. Byśmy się mogli spotkać z bliskimi i byśmy ich mogli przytulić, bez żadnego ryzyka.

Ściskam was kochani,

Napiszcie jak wy sobie radzicie z kwarantanną, z pracą, z obowiązkami domowymi, z wizytami w stajni.

Udostępnij post

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Dodaj komentarz

Więcej postów

Prywatna hodowla koni sportowych

Hodowla Koni Sportowych Tulej to hodowla tworzona z pasją i zaangażowaniem.
Tutaj projekty na najlepszego konia do sportu nie napotykają żadnych przeszkód w realizacji.

Konie Tulej w mediach

Partnerzy

Projekt i realizacja

© Copyright 2018 • All Rights Reserved • Realizacja dseo.pl